PIJACY
Rozkosz dzika, odurzenie, pijana głowa, rozpad degeneracja, Została im jedna godzina, zanim umrą na mrozie. Są już na głodzie Wódą zapite mózgi i brzuchy. Jeden tuman w głowie. Jedno zgrzytanie zębów. Wielki jeden krąg zamarzniętych ciał. Zamarzły ich oddechy . Mróz zerwał , zeszklił odbicia na lodzie przyciśniętych ciał. Stare śmierdzące niepotrzebne ciała. . . Wilcze gromado ich dusze skowyczą z zimna ludzkiego chłodu, ludzkiej obłudy, zimnej skostniałej ręki do której nikt nie dorzucił ciepła. Co się dzieje? chyba osłupieje? ? . katatonia , katatonia. Nóż w sercu nic więcej Bym chciała żebyś rozwiał wszystkie moje wątpliwości, lecz ryba ma przecież wiele ości!